Na in vitro trzeba mieć czas!!!

Kilka lat staraliśmy się o Nasze pierwsze dziecko, oboje się przebadaliśmy i wszystko było w porządku. Niepłodność idiopatyczną stwierdził lekarz. Mieszkaliśmy kątem u rodziców, bo każda złotówka szła na „leczenie”, które i tak nie przynosiło żadnego skutku. Wizyty co miesiąc, czasem częściej, usg, monitoringi cyklu i lekarstwa, do tego koszty paliwa i „urywanie” się z pracy. Pracowałam w sklepie – umowa o dzieło, a gdy chodziło o dzień wolnego pracodawca zachowywał się tak jak bym bym zarabiała bajońskie sumy i była zatrudniona na umowę o pracę. W mej głowie kłębiły się myśli o in vitro. A jak to będzie? A co powiem w pracy? Zwolnią mnie! Żyłam w ciągłym stresie. Przecież nie dadzą mi tyle wolnego.

laboratory-470741_1920.jpg

W październiku planowaliśmy zacząć przygotowania do procedury in vitro,do której na szczęście nie doszło. Wreszcie zaświeciło dla Nas słońce i na teście ciążowym ukazały się dwie różowiuteńkie kreski. Nie dowierzaliśmy do końca szczęściu, dlatego powtórzyliśmy test. Mi się udało, ale nie każdy ma to szczęście i pozostaje mu ostateczność. Na leczenie potrzeba dużo czasu, dobrze jest wiec gdy mamy elastyczne godziny pracy, by wszystko pogodzić. Taka praca to rzadkość i często pozostaje Nam wybór praca lub droga do upragnionego dziecka.

baby-1867177_1920

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s