MOJE 3 MARZENIA DO SPEŁNIENIA.

Chciałabym się z Wami podzielić moimi marzeniam. Na ten moment wydają się mi być dalekie i nieosiągalne. Jednak myślę, że jeśli człowiek w coś mocno wierzy, spełni się to. Jako mała dziewczynka marzyłam o różowym domku dla lalek i marzenie to spełniło się. Warto więc marzyć, bez marzeń świat byłby szary i ponury.

Pierwszym mym marzeniem jest tydzień w Sydney.

Kiedy oglądam zdjęcia tego miasta wariuję. Nie bez powodu to nazywane jest „światową stolicą szczęśliwego życia”. W tym mieście zawsze coś się dzieje, nie ma czasu na nude. Oczyma wyobraźni widzę siebie na Moście Harbour Brigd.

sydney-1676597_1920.jpg

sydney-526448_1920.jpg

australia-1281935_1920.jpg

Kolejnym punktem do odchaczenia na mojej liście marzeń jest własny apartament w Warszawie (w sumie wystarczy nawet małe mieszkanko).

Mieszkam w niewielkiej miejscowości w Górach Świętokrzyskich. Brakuje mi tu miejskiego zgiełku, tak na prawdę nigdy go nie zaznałam i nie wiem jak to jest żyć w mieście. Z perspektywy czasu żałuję, że na studia poszłam do malutkich Kielc. To miasto nic mi nie zaoferowało. Nie ukrywam, że bardzo chciałabym „liznąć” wielkiej Warszawy, a takie własne lokum umożliwiłoby mi to.poland-966158_1920.jpg

apartment-2094702_1920.jpg

poland-966161_1920.jpg

Moje 3 marzenie to nurkowanie w Morzu Czerwonym.

Brzmi troszkę ekstremalnie? Nie ma rzeczy trudnych i niemożliwych dla mamy dwójki dzieci rok po roku. Jestem odważną kobietą i nie boję się wyzwań. Mogłabym nawet nurkować z rekinami. Nie no żartuję, rekiny to już wyższy level. Chciałabym zanurzć się w przezroczystej wodzie i podziwiać piękną rafę koralową.

turtle-185484_1920.jpg

 

fish-378286_1920.jpg

divers-681516_1920.jpg

Te moje marzenia spełnią się choć by nie wiem co. Kiedyś powstaną o tym posty.

10 PEREŁEK KOSMETYCZNYCH Z ALIEXPRESS

Dziś przedstawię Wam moich faworytów kosmetycznych z Ali. Na początku miałam pewne opory przed zakupem kosmetyków z tego źródła, ale się przełamałam. Jak to się mówi raz kozie śmierć. Wychodzę z założenia, że kto nie spróbuje ten żałuje.

1. Kolagenowe płatki pod oczy. Polecam z czystym  sumieniem. U mnie się sprawdziły znakomicie. Odświeżają spojrzenie i zmniejszają worki pod oczami.

HTB14e6jLFXXXXX0XXXXq6xXFXXXr

Link

2. Ołówek do brwi.  Do wyboru mamy 5 kolorów, Ja dla siebie wybrałam odcień 05 Dark Coffe. Kredka ładnie podkreśla brwi, ma przyjemny zapach i jest bardzo wydajna. Mam ją już około pół roku i końca nie widać. Nie da się nią „przerysować” brwi.

HTB1vU5pOVXXXXapXVXXq6xXFXXXR

Link

3. Rozświetlacz w sztyfcie.  Do wyboru mamy gold lub silver. Ja mam w swojej kosmetyczce złoty. Skóra po jego użyciu wygląda na muśniętą słońcem. Fajny produkt w niewielkiej cenie.

HTB1fIGSNVXXXXbNXFXXq6xXFXXXX

Link

4.  Puder by nanda.

HTB1QnqcNVXXXXblXpXXq6xXFXXX1

 

Link

5. Krem ze śluzem ślimaka.

HTB1WOG3OXXXXXb5apXXq6xXFXXXd.jpg

 

Link

6. Aloesowy krem do twarzy.

HTB1JqZJJpXXXXXaXVXXq6xXFXXXs

Link

7. Esencja Andrea na porost włosów.

HTB1H9k5LXXXXXcHXXXXq6xXFXXXE

Link

8. Bananowy krem do rąk.

HTB1bOGPNpXXXXbtXXXXq6xXFXXXY

Link

 

9. Matowa pomadka do ust w płynie. Dość długo utrzymuje się na ustach. Daje fajny matowy efekt.

HTB17zbZOpXXXXaUXFXXq6xXFXXXs

Tutaj

10. Czarna maska na wągry i zaskórniki. Jedni ją kochają, drudzy nienawidzą. Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy.

HTB1crKWLVXXXXX0XXXXq6xXFXXX1

 

Link

Kupujecie kosmetyki na chińskim rynku? Macie swoich faworytów?

 

O SŁODKOPIERDZĄCYCH BLOGERKACH Z BIAŁYMI MEBLAMI I GRZECZNYMI DZIECIAKAMI.

Na wstępie zaznaczam, że ten wpis absolutnie nie powstał z zazdrości, choć nie ukrywam, że pełny jest ironii. Jako mama dwójki dzieci często przedzieram się przez gąszcz blogów parentingowych. Jedne zaskakują, a drugie ego człowieka rujnują. Bo jak to taka słodkopierdząca mamusia ma czas i na prowadzenie bloga i na kosmetyczkę. Włosy super ułożone, na usta jakieś mazidło z drogerii nałożone i nózki ogolone. Ja czasem chodzę przez cały dzień nie uczesana i nie pomalowana. Ewidentnie jest ze mną coś nie tak. No bo jak można przy dwójce dzieci rok po roku (starszy synek 2 lata, młodszy 4 miesiące) nie mieć czasu na chociażby lekki makijaż i zakręcenie loków. Jestem osobą niezorganizowaną i niezdyscyplinowaną.

unicorn-2087450_1920.png

Często wieczorem zlew w mojej kuchni wypełniony jest kubkami i talerzami, a Ja zasypiam z wyrzutami, że nie ogarnełam kuchni. Czytając blogi słodkopierdących mamusiek wpadam w kompleksy. Ich białe meble lśnią czystością, nie ma na nich odbitych małych łapek dzieci upaćkanych w czekoladzie i innych pieroństwach.

living-room-1872191_1920.jpg

Książeczki dla dzieci stoją równiutko na półeczce w pokoju dzieci, ale nie dla dzieci. Stoją po prostu na wystawę, dla ozdoby, skrzętnie chronione przed niszcycielską mocą dzieciowych rączek. Gdzy latorośl z nich wyrośnie na aukcji są sprzedawane w stanie idealnym, jak nowe. Ksiązki moich synków często mają pozaginiane rogi, naderwane grzbiety i powyrywane kartki. Mój starszy syn uwielbia przeglądać godzinami bajki, wskazywać paluszkiem autka i zwierzątka. No cóż moje dzieci nie są idealnie grzeczne, ale i tak je kocham najmocniej w świecie.

17577761_1320708458012270_638037091_n.jpg

17580146_1320708454678937_1822634896_n.jpg

Dzieci słodkopierdzących mam grzecznie zasypiają w swoich łóżeczach ze swoimi bałwanami lub innymi zabawkami z reklam. Moje muszą być bujane w wózku, następnie przenoszone do swoich łóżeczek i na koniec i tak lądują w Naszej sypialni. Po domu nie chodzę w szpilkach i sukienkach, tylko w dresach i trampkach, bo tak wygodniej. Pewnie mój mąż zamieni mnie na lepszy model, no bo który facet chciałby mieć tak zaniedbaną kobietę jak Ja. Podziwiam Was słodkopierdzące mamusie za domy nieskazitelnie czyste, niezniszczone książki, wyprasowane ubranka, nieznikające uśmiechy z Waszysz buziek i dobrą organizację czasu.

U NAS TEŻ JUŻ WIOSNA – „WIOSNA NA ULICY CZEREŚNIOWEJ”.

Zrobiło się iście wiosennie, dni coraz to dłuższe, słoneczne, na gałązkach wierzby ukazały się puszyste kotki, zakwitły krokusy i przebiśniegi. Gdzieś nie wiadomo gdzie „uciekł” zimowy marazm ustępując miejsce wiosennej energii, a do Naszej biblioteczki zawitała książka bez liter.

IMG_20170301_140928.jpg

Początkowo podchodziłam do niej sceptycznie – „Po co nam taka książka?”, „Pieniądze wyrzucone w błoto”, ale gdy ją bliżej poznałam przekonałam się do niej. „Wiosna na ulicy Czreśniowej” Rotraut Susanne Berner Wydawnictwa Dwie Siostry to historia mieszkańców ulicy Czerśniowej. Książka ta składa się z kolorowych obrazków, tworzących spójną całość. Kolorowe ilustracje i mnóstwo szczegółów, zachęcają do tworzenia swoich własnych opowiadań. Stanowi  niesamowitą bazę do ćwiczeń pobudzających wyobraźnie, zmuszając do twórczego myślenia nie tylko dzieci, a również rodziców, opiekunów czy dziadków.

IMG_20170301_140843.jpg

IMG_20170301_140907.jpg17555316_1319788bbbbbbbbbbbbbbbaaaaaaaaaaaaaaaaab828104233_1769575202_n.jpg

IMG_20170301_140506.jpg

Książka posiada duże, kartonowe kartki, dzięki czemu jest „niezniszczalna”. Kolory są bardzo nasycone, przez co przyciągają uwagę dziecka. Mój dwuletni syn uwielbia tę pozycję ze swojej bibloteczki.

WSZECHSTRONNE ZASTOSOWANIE OLEJU KOKOSOWEGO

Dzisiejszy wpis jest o moim ulubionym „multifunkcyjnym” oleju. Uważany jest on za najzdrowszy olej świata, w Polsce w ostatnim czasie stał się bardzo popularny. Warto wspomnieć, że jako jedyny ma stałą konsystencję. Możemy go używać w kuchni, domowej apteczce czy kosmetyce.

17124552_1294875190595597_1403790329_n

17105344_1294875147262268_295243122_n

Zastosowanie w kuchni

– do smażenia, gotowania i pieczenia,

– do koktajli,smoothie,

– dodatek do kawy lub herbaty, by uzyskać kokosowy posmak,

-zamiast masła do pieczywa.

Zastosowanie w kosmetyce 

– balsam do ciała,

-odżywka do włosów,

– do demakijażu,

-do masażu,

-serum do skóry,

– błyszczyk do ust,

-dodatek do kąpieli,

-krem do golenia,

-pasta do zębów,

– krem przeciw odparzeniom (pod pieluchę dzieci),

-krem do opalania z klasą SPF4.

17124699_1294875160595600_899607466_n.jpg

Zastosowanie w domowej apteczce

– pomaga łagodzić łuszczycę i egzemy,

-pomoc przy regeneracji otarć naskórka,

– przyśpiesza gojenie infekcji uszu,

-środek kojący swędzenie podczas ospy,

-środek pomagający przyśpieszyć metabolizm.

A Wy używacie oleju kokosowego?

Na in vitro trzeba mieć czas!!!

Kilka lat staraliśmy się o Nasze pierwsze dziecko, oboje się przebadaliśmy i wszystko było w porządku. Niepłodność idiopatyczną stwierdził lekarz. Mieszkaliśmy kątem u rodziców, bo każda złotówka szła na „leczenie”, które i tak nie przynosiło żadnego skutku. Wizyty co miesiąc, czasem częściej, usg, monitoringi cyklu i lekarstwa, do tego koszty paliwa i „urywanie” się z pracy. Pracowałam w sklepie – umowa o dzieło, a gdy chodziło o dzień wolnego pracodawca zachowywał się tak jak bym bym zarabiała bajońskie sumy i była zatrudniona na umowę o pracę. W mej głowie kłębiły się myśli o in vitro. A jak to będzie? A co powiem w pracy? Zwolnią mnie! Żyłam w ciągłym stresie. Przecież nie dadzą mi tyle wolnego.

laboratory-470741_1920.jpg

W październiku planowaliśmy zacząć przygotowania do procedury in vitro,do której na szczęście nie doszło. Wreszcie zaświeciło dla Nas słońce i na teście ciążowym ukazały się dwie różowiuteńkie kreski. Nie dowierzaliśmy do końca szczęściu, dlatego powtórzyliśmy test. Mi się udało, ale nie każdy ma to szczęście i pozostaje mu ostateczność. Na leczenie potrzeba dużo czasu, dobrze jest wiec gdy mamy elastyczne godziny pracy, by wszystko pogodzić. Taka praca to rzadkość i często pozostaje Nam wybór praca lub droga do upragnionego dziecka.

baby-1867177_1920